Posty

Wyświetlam posty z etykietą fotografia

Warsztaty z cyjanotypii w Fotoplastikonie Warszawskim

Obraz
Słowem wstępu, krótkie przemówienie o przeszłości. Najbardziej artystyczne czasy przeżywałam w liceum. Miałam swoją bohemę artystyczną, nieustannie tworzyłam: pisałam, kolażowałam, filmowałam, fotografowałam. Godzinami przesiadywałam w ciemni rzeszowskiego MDK (ta magiczna ciemnia!), męczyłam modeli żywych i nieżywych do pozowania, albo zajadałam się ciasteczkami z naszym prowadzącym foto-guru - Olem. I mieszanie herbaty widelcem. I drapanie klisz. I plenery. Wspominam te czasy jako najlepszy etap swojego życia. Dorastanie w pełni kreatywności. Od tego czasu wciąż podświadomie tęsknię za tym czasem beztroskiego tworzenia.  W ramach moich przemyśleń noworocznych, doszłam do wniosku, że muszę wrócić do fotografii. Muszę starać się znaleźć możliwość rozwijania się w tym kierunku. Od czasu do czasu przeglądałam kolejne strony ze świata fotografii warszawskiej, aż znalazłam właśnie informację o warsztatach w Fotoplastikonie. Później pozostało mi ćwiczenie cierpliwości (zapisa...

Instytut Fotografii Fort - cz. 1. wernisaż Michała Szlagi

Obraz
O IFF już kiedyś wspominałam. Obiecałam napisać post, ale ostatecznie będzie nawet więcej niż jeden. Super, co nie? Dzisiaj opiszę nie tyle samo miejsce, co piątkowy wernisaż.  W piątek, 10.02., o godzinie 19:30, przy ul. Racławickiej 99 miał miejsce wernisaż wystawy Michała Szlagi . Cytując F5: "wystawa, która potwierdza status jedynego polskiego fotografa, którego prace zostały kupione przez Centrum Pompidou" . Wystawa składa się z 300 zdjęć. Lawiruje się pomiędzy ścianami z dużymi odbitkami i stołami, na których poukładane są zestawy mniejszych odbitek. Widzimy na nich fragment Polski. Portrety, przejechane zwierzęta, dzikie imprezy, leśne panienki, ale również momenty radości, wzruszenia, sentymentalności, dumy narodowej. Dla mnie fotografie pana Michała pokazują antropologię polskości, szarą codzienność naszego kraju. Zresztą, jak sam autor twierdzi, każda fotografia to osobna historia. One shot stories.  Ta wystawa motywuje, żeby ze sobą nosić ciągle aparat....

Fotoplastikon

Obraz
Pewnego styczniowego dnia Doma pomogła mi spełnić moje marzenie - znalazłam się w warszawskim Fotoplastikonie. To niezwykłe urządzenie przyzywało mnie od jakiegoś czasu, ale jakoś tak nie było okazji. Tym razem trwała wystawa "Warszawa sprzed 100 lat", więc idealna dla mnie.  Znalazłyśmy miejsca, chociaż w środku było wiele osób. Nawet mówiące po francusku! Ojej (miód na me uszy i serce)!  Wskazówki: Trzeba wejść w bramę, iść prosto przez dziedziniec i drzwi na prawo. Są to w zasadzie chyba dwa pokoje i przedsinek z kasą. Jeden służy do warsztatów i spotkań, drugi jest zajęty w większości przez urządzenie fotoplastikonu.  Zdjęcia pozwalają przenieść się w czasie. Mamy wrażenie trójwymiaru, widzimy całkiem inny świat. Trochę jak przez dziurkę od klucza. W niektórych przypadkach aż trudno uwierzyć, że to tylko fotografia, a nie kamera na żywo.  Spędziłyśmy tam jakieś pół godziny.

Reporterki - Wernisaż Magdaleny Wdowicz-Wierzbowskiej

Obraz
Uwaga, spoiler! Poniżej zachwyty nad TYM wydarzeniem.  Było przepięknie! Ciepło, przytulnie, zabawnie, wzruszająco. Dziękuję pani Magdo, czekam na kolejne projektowe kroki, czekam na książkę!  Emocje i ranga tego wydarzenia była dla mnie mniej więcej taka, jak na koncercie z okazji 80. urodzin A. Osieckiej w Polskim Radiu. Dlaczego? Powodów było właściwie dwa:  dotychczas nie zrobiłam w Warszawie nic dla swojej pasji fotograficznej - to był więc mój pierwszy raz. I takie wspaniałe wydarzenie! Sto lat już nie byłam na wernisażu. Jestem oczarowana i chcę więcej. Dość zaniedbywania. fotografka uchwyciła na zdjęciach polskie reporterki, dziennikarki, publicystki, a reportaż jest mi szczególnie bliski. Studiując DiKS i pracując w akademickiej bibliotece, mogłam bezkarnie czytać ile wlezie reportaże, całe książki m.in. Tochmana i Krall, ale również reportaże Wysokich Obcasów czy Dużego Formatu. Wśród przeczytanych pozycji znalazła się również Antologia Polskiego...