Posty

Wyświetlam posty z etykietą #warszawa

Ja trendsetterem? 4 objawy...

Obraz
1. Analogowe aparaty, fotografia analogowa To już 7 rok. Nadal mam prowizoryczną ciemnię, zdarza mi się robić zdjęcia puszką po piwie, wywoływać zagubione klisze i gubić nowe, czasem dłubię sobie cyrklem w kliszy i szukam swojego fotograficznego miejsca w Wawie. I nadal noszę żałobę po stracie Lubitela (format 6x6), który był moim najwierniejszym towarzyszem, zrobiliśmy razem masę najfantastyczniejszych zdjęć. Lecz niestety nie wytrzymał zderzenia z taflą lodu podczas zimowej sesji zdjęciowej trzy lata temu. RIP mój śliczny.  2. Winyle Wpadłam w tę fazę w liceum, a pogłębiło mi się na studiach. Doszło do tego, że kupiłam w jednym miesiącu 120 płyt winylowych, a potem musiałam mieć przymusowy odwyk i bana na kupowanie płyt. Nic jednak nie jest przyjemniejszego niż offiline'owe szuranie i mruczenie Freda Astaire'a lub Nat King Cole'a.  3. Lakowanie listów Ostatnio Insider podawał jakoby ludzie rzucili się na lakowanie listów. Czy to trend czy też zwy...

Reporterki - Wernisaż Magdaleny Wdowicz-Wierzbowskiej

Obraz
Uwaga, spoiler! Poniżej zachwyty nad TYM wydarzeniem.  Było przepięknie! Ciepło, przytulnie, zabawnie, wzruszająco. Dziękuję pani Magdo, czekam na kolejne projektowe kroki, czekam na książkę!  Emocje i ranga tego wydarzenia była dla mnie mniej więcej taka, jak na koncercie z okazji 80. urodzin A. Osieckiej w Polskim Radiu. Dlaczego? Powodów było właściwie dwa:  dotychczas nie zrobiłam w Warszawie nic dla swojej pasji fotograficznej - to był więc mój pierwszy raz. I takie wspaniałe wydarzenie! Sto lat już nie byłam na wernisażu. Jestem oczarowana i chcę więcej. Dość zaniedbywania. fotografka uchwyciła na zdjęciach polskie reporterki, dziennikarki, publicystki, a reportaż jest mi szczególnie bliski. Studiując DiKS i pracując w akademickiej bibliotece, mogłam bezkarnie czytać ile wlezie reportaże, całe książki m.in. Tochmana i Krall, ale również reportaże Wysokich Obcasów czy Dużego Formatu. Wśród przeczytanych pozycji znalazła się również Antologia Polskiego...

powoli tworzę plan - Happy New Year

Obraz
jeszcze wczoraj miałam kryzys dojrzałości pięknie zilustrowany galerią komiksów na  Bored Panda . kryzys bycia dorosłym pełen zwątpienia, dołków i gór lodowych. moje nastawienie do przyszłości wyglądało mniej więcej tak: nie wymagałam od siebie jednak zbyt wiele leżąc pod kołdrą i czytając kolejne książki. wiedziałam, że w rodzinnym gniazdku, w moim magicznym, panieńskim pokoju pełnym gadżetów fotograficznych, z biblioteczką wypełnioną książkami, nic nie może mi się stać i mogę bez skrępowania wrócić się na kilka godzi o kilka lat wstecz.  ale żyć trzeba, urlop się skończył. dziś pierwszy dzień. ten odpoczynek w domu, posegregowanie zdjęć i umieszczenie ich w albumie, przeczytanie pamiętnika... to wszystko sprawiło, że odpuściłam sobie. ostatnie dwa lata, tęsknotę za Francją, za studiami, za miłością. chcę mieć kontrolę nad swoim życiem, a przynajmniej tymi sprawami, które sama swoim nieogarnięciem zaniedbuję. ach, jak pięknie to brzmi, ach jak piękne są śwież...

Storytelling, czyli o tym, jak zawsze lubiłam poznawać i układać historie

Obraz
W gimnazjum napisałam 40-stronicową książkę: wstrząsający romans historyczny inspirowany dziełem "Hrabia Monte Christo". Rzecz jasna nigdy, to wiekopomne dzieło trwalsze niż ze spiżu, nie wyszło poza obręb mojej szuflady. No, może pokatowałam tym swoich rodziców, kilku znajomych, ciocię Józię z Ameryki, papugę siostry kuzyna mojej przyjaciółki i niemowlę sąsiada, ale nic ponad to.  Od tamtej pory nie stworzyłam tak monumentalnych dzieł, ale bawiłam się w nowelki, pełne misji reportaże, filmiki krótkometrażowe, idealistyczne projekty komunikacyjne. Tworzyć lubię. Wymyślać lubię. Opowiadać też lubię. W końcu artystka ze mnie, c'nie ? Nie mogło więc zabraknąć mnie na tak pasjonującym spotkaniu jak dzisiejszy PR bez krawatów o storytellingu , na którym wystąpili Paweł Tkaczyk i Piotr Bucki.  Czego ciekawego dowiedziałam się z tego spotkania? 1. Żeby stworzyć dobrą opowieść musimy mieć bohatera, który z kolei musi mieć cel. 2. Musimy umieć odpowiedzieć na p...

Niewinne Czarodziejki: Jak szurgotałam wraz z Karo w pewien piątkowy wieczór

Obraz
źródło grafiki oraz link do wydarzenia: FB Co roku w Warszawie odbywa się Festiwal Warszawski Niewinni Czarodzieje . Kusząca nazwa w tym roku oczywiście musiała przyciągnąć mnie, świeżaka Warszawskiego, słoika PR-owego, fana kultury i klimatów vintage. Co prawda, nie miałam czasu zagłębić się wystarczająco w magię wszystkich wydarzeń, zdecydowałam się jednak na udział w przecudownym finale o wdzięcznym tytule: Jazz i cichutki szurgot fanatycznego tańca . Co kryło się za tym tajemniczym tytułem? Jazzowy koncert piosenek Nataszy Zylskiej (któż nie kojarzy chociażby uroczej piosenki  Czeko-czeko-czekolada ?) w wykonaniu Moniki Borzym i późniejsze silent disco... Uwielbiam jazz, uwielbiam silent disco. Cud, miód, orzeszki... ale po kolei. Impreza odbyła się w Domu Braci Jabłkowskich, przy ul. Brackiej 25. Na początku warto wspomnieć o tym miejscu, gdyż ja osobiście dowiedziałam się o nim wtedy, gdy przekroczyłam jego progi. Budynek z 1914 roku swoje największe dni p...